Dlaczego w ogóle to robię

Nie zaczynałem od hostingu.
Nie zaczynałem od serwerowni, wykresów ani „pakietów PRO”.

Zaczynałem jak większość ludzi:
od strony internetowej, która miała po prostu działać.

I wtedy zaczęły się schody.


Samouctwo z przymusu, nie z wyboru

Kiedy próbowałem się czegoś dowiedzieć:

  • jedni olewali,
  • drudzy mówili półprawdy,
  • inni celowo wprowadzali w błąd,
  • a ci naprawdę kompetentni… chcieli fakturę jeszcze zanim zdążyli coś wyjaśnić.

Więc zrobiłem to, co robi wielu ludzi, tylko mało kto się do tego przyznaje:
zacząłem uczyć się sam.

Czytałem książki.
Oglądałem poradniki.
Przekopywałem fora.
Testowałem. Psucie. Naprawiałem.
Stawiałem serwery. Zdejmowałem je. Stawiałem od nowa.

I tak, walczę z ChatGPT, Grokiem i innymi narzędziami AI, bo traktuję je jak:

  • nie wyrocznię,
  • tylko kolejny warsztat.

Ale ostatecznie i tak wszystko sprawdzam w praktyce.


Hosting od kuchni wygląda inaczej niż w reklamach

Najbardziej wkurzyło mnie jedno.

Są firmy, które:

  • zbudowały reputację na dobrej obsłudze,
  • były elastyczne,
  • rozumiały klientów technicznych i nietechnicznych.

A potem zostały sprzedane.

I nagle:

  • ceny wystrzeliły,
  • jakość spadła,
  • kontakt stał się „ticket-only”,
  • elastyczność zniknęła,
  • a klient przestał być partnerem, stał się numerem.

Nie chodzi o sentyment.
Chodzi o uczciwość.


Dlaczego transparentność jest dla mnie ważna

Bo sam byłem po tej drugiej stronie.

Jako klient, który:

  • miał „nielimitowany hosting”,
  • ale strona nie działała,
  • miał miejsce na dysku,
  • ale nie mógł wgrać pliku,
  • słyszał „to wina WordPressa”, „to wina wtyczek”, „to wina ruchu”.

Dopiero gdy zrozumiałem:

  • CPU,
  • RAM,
  • Entry Processes,
  • inodes,
  • I/O,

wszystko zaczęło mieć sens.

Dlatego publikuję limity.
Dlatego piszę artykuły techniczne.
Dlatego nie sprzedaję bajek.


Nie jestem wielką firmą i nie udaję, że nią jestem

Nie mam działu marketingu.
Nie mam skryptów rozmów.
Nie mam „Customer Success Managera”.

Mam:

  • wiedzę zdobytą w boju,
  • własne serwery,
  • własne błędy,
  • i doświadczenie, którego nie da się kupić w pakiecie.

Jeśli czegoś nie wiem – mówię wprost.
Jeśli coś działa źle – poprawiam.
Jeśli coś ma ograniczenia – piszę o tym otwarcie.


Dla kogo to jest

To nie jest hosting dla każdego.

To jest hosting dla ludzi, którzy:

  • chcą rozumieć, za co płacą,
  • nie lubią marketingowej mgły,
  • cenią prostą, ludzką komunikację,
  • wolą prawdę niż „ładną ofertę”.

Po co powstała ta strona

Ta strona i blog istnieją po to, żeby:

  • dokumentować drogę,
  • tłumaczyć trudne rzeczy normalnym językiem,
  • pomagać innym nie wpaść w te same pułapki,
  • i budować hosting oparty na wiedzy, a nie na hasłach.

Jeśli z czasem urośnie – dobrze.
Jeśli zostanie niszowa – też w porządku.

Najważniejsze, żeby była uczciwa.

why